Pierwszego maja ukazała się nowa wersja wtyczki foo_audioscrobbler oznaczona numerkiem 1.4.0, która umożliwia wysyłanie danych z foobara do serwisu last.fm. W ramach przypomnienia, dla osób które korzystają z orginalnego klienta, jest to całkiem inna wersja wtyczki niż ta instalowana razem z klientem. Aby z niej korzystać, nie potrzebujemy instalować klienta last.fm, wystarcza sama wtyczka i foobar.
Nowością, po za tym że wtyczkę dostosowana do nowego protokołu przesyłania informacji, jest to że wreszcie można scrabblować utwory z radia internetowego !
Aby dostać się do ustawień wtyczki, musimy otworzyć preferencje foobara, a następnie wybrać Tools > Audioscrobber. Po wpisaniu naszych danych, oraz zaznaczeniu opcji Submit track from dynamic sources możemy już cieszyć się obsługą radia internetowego w last.fm.
Ponad miesiąc temu, zadzwoniła do moich rodziców konsultantka z TP z niby specjalnego biura promocji tylko dla wybranych klientów. Proponowała nam wtedy multipakiet TP w cenie praktycznie takiej samej jak teraz płacimy za sam tel + neo 1mb. Początkowo nie byliśmy tym zainteresowani, albo po kilku takich telefonach, zostałem obdarowany pytaniem „Warto ?”. Cóż mogłem w tedy powiedzieć, jak rodzice będą korzystać z tego to bierzcie i tyle. Ja osobiście telewizji z byt dużo nie oglądam a jak bym miał już kupować to myślę że wybrał bym telewizję N.
Rok temu, gdy do naszej szkoły zamówiono pracowanie Mac‘ów, i pierwszy raz miałem możliwość zobaczenia tego sprzętu na żywo i „pobawienia” się nim. Moje zdanie o nim było dość pozytywne, ładnie wygląda, zajmuje mało miejsca, klawiatura jest bardzo wygodna, tylko ta myszka, strasznie topornie się nią pracuje. A sam Mac OS X jest dość przyjaznym systemem.
Jednak moje zdanie zmieniło się w tym roku, od kiedy mam zajęcia w owej pracowni. Ja wiem że nie jest to sprzęt bardzo wydajny, ale nie jest też słaby (C2D 1,8, 512MB RAM), no ale nie przesadzajmy, podczas pracy w NeoOffice, a konkretnie w module od (pseudo) grafiki wektorowej, komputer nie wyrabia przy kilku bardziej skomplikowanych obiektach, a o obiektach 3D już nawet nic nie chcę mówić. Wpisywanie tekstu wyglądało mniej więcej tak że po napisaniu całego zdania, czekałem aż zostanie ono wczytane i pokazane na ekranie. Cały system podczas projektowania prostych ogłoszeń, czy kartek potrafił dostać niezłego muła, i czasami bez resetów się nie obeszło. Photoshop przy większym projekcie z kilkunastoma warstwami chodzi dużo, dużo lepiej na moim domowym komputerze, niż ten cały neooffice na maku.
Dzisiejszy dzień również poprawił mi humor. Dowiedziałem się że będziemy pracować w Gimpie. W końcu program w którym można normalnie pracować. I nie było by nic w tym śmiesznego, gdyby nie to że owy gimp został zainstalowany na serwerze szkolnym (windows server 2003), a my łączyliśmy się zdalnie przez sieć. Chyba nie muszę opisywać jak wygodnie się na tym pracowało. A przecież wersja na Mac OS ma się dobrze. Na odpowiedz czy nie można by zainstalować gimpa na maku dostałem odpowiedz w postaci „nie da się”.
Kilka dni temu namieszałem trochę z biosem, robiłem upgrade który się niby powiódł, ale po restarcie komputera po za czarnym ekranem nie było nic :) Jako ze nie mam stacji dyskietek, z które jako tako można by spróbować bios odratować, i to ze gwarancja skończyła się już kilka miesięcy temu a sama płyta (GA-8PE800-RS) była już naprawiana (wymiata chipseta) oraz to ze za „przegląd” w serwisie zapłacę zdecydowałem się na nową płytę. Oczywiście do sklepu nie polecę, bo trudno tam szukać płyty pod Celerona D, a nawet jak już się znajdzie to takie pało ze szkoda gadać.
Człowiek na pieniądzach nie śpi a jako ze miałem akurat z 60zł, pożyczyłem resztę od rodziców i zamówiłem płytę na Allegro. Mój wybór padł na MSI MS-7031, jako ze jest to jedna z tańszych płyt z gwaraną oraz nie jest używana.
Od jakiegoś czasu coraz więcej pracuję na Archu, więc powoli zaczynało mi brakować miejsca na partycjach linuksowych. Już od dawna planowałem zmienić mój układ partycji ale jakoś zawsze nie było czasu, bo jednak kopiowanie kilkunastu gigabajtów danych trochę trwa.