Jak linuks naprawił mi dysk
Od jakiegoś czasu miałem dość denerwujący problem z dyskiem twardym. Za każdym razem jak wyłączałem komputer, choćby na 1min , to już nie mogłem odpalić windowsa. Linux odpalał się normalnie ale nie potrafił zamontować partycji ntfs. O dziwo, przy normalnym resecie wszystko było dobrze.
Partition Magic pokazywał że partycja jest niepoprawnie zdemontowana więc jedynym wyjściem jakie udało mi się wtedy wynaleźć było odpalenie komputera z płytki windowsa, uruchomienie konsoli odzyskiwania i przeprowadzenie chkdsk /f na każdej partycji.
Jednego dnia zrobiłem nawet format wszystkich partycji ntfs ale nic to nie dało, problem nadal występował, jedyne wyjaśnienie to oczywiście zwalenie tego na sam dysk, popsuł się i tyle, a sam komputer pozostawiałem włączony tyle ile się dało :)
Do wczoraj, kiedy to go odłączyłem od sieci i problem pojawił się kolejny raz. Jednak nie mogłem odpalić konsoli odzyskiwania, komputer zwyczajnie wieszał się po załadowaniu wszystkich sterowników. Więc zacząłem szukać chkdsk pod Linuksa i znalazłem takie wspaniałe narzędzie o nazwie ntfsprogs w skład którego wchodzi ntfsfix. Szybkie skanowanie partycji i okazało się że były jakieś błędy w tablicy MTF.
I skończyły się moje problemy z niepoprawnie zdemontowaną partycja. Byłem bardzo zdumiony że ntfsfix poradził sobie z błędami których chkdsk nie potrafił naprawić. I właśnie za to uwielbiam Linuksa, że posiada tyle małych i przydatnych narzędzi